Tydzień 2: ale ja kocham moje ciasteczka!

Powiem Wam moje drogie – jest ciężko. Ambitne plany bardzo często rozbijają się o szarą rzeczywistość, ale ja staram się nie poddawać. Najbardziej brakuje mi chyba słodyczy… Coś czuję, że ta moja nadwaga jednak nie była spowodowana uwarunkowaniami genetycznymi, tylko słabością do wszystkiego co ma cukier!

Oprócz tego jednak na dietę nie mogę narzekać. Pięć zbilansowanych i zróżnicowanych posiłków – duża ilość warzyw, chudego mięsa i pełnoziarnistych dodatków. Smacznie i zdrowo. Szkoda, że nie jem tak od zawsze.

Od strony aktywności fizycznej również w miarę ok 🙂 Pomimo, że tłusta i gruba zawsze lubiłam chodzić po górach. Proste ćwiczenia aerobowe nie sprawiają mi więc większych trudności. Gorzej wygląda jednak na samej siłowni, gdzie trenerka wyciskała ze mnie siódme poty. Zapłaciłam jednak tyle pieniędzy za tą głupią siłownię, że na pewno będę chodziła tam regularnie – tak jak w tym tygodniu, 3 razy.

Na razie reżim utrzymywany, chociaż czasami mam ochotę na te nieszczęsne słodycze. Nie wiem, czy to ze zmęczenia, czy dzięki zbilansowanej diecie, ale przestało mi towarzyszyć to ciągłe uczucie potwornego głodu (nie wliczając oczywiście głodu słodyczowego). Ponoć ta cała skutecznie redukuje uczucie łaknienia – ale żeby działała aż tak skutecznie?

Polecane:

audioxen sklep I calminax na szumy uszne I artroser apteka I snoril apteka

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *